Month: Marzec 2006

Taniec Namiętności

Zatraceni w swoich oczach
w swoich zmysłach zatopieni,
to co robią nie jets złe…
chociaz bardzo boją się…
zawstydzeni, zatraceni,
tak wtuleni… zapomnieli…
o zakazach, o przestrogach…
by ta chwila była błoga…
pocałunek, czyste serca…
biły. Co raz szybciej, mocniej.
choć ich umysł to morderca,
to w tej eskapadzie nocnej…
zatracili własne serca…
byli razem, byli jednym.
Jednym? czy napewno jednym?
całość… nie jest podzielona…
ONA – umiera w jego ramionach…
ON – dopiero zaczął żyć…
wspólnie będą teraz tkwić.
razem tworzą jedno – TO
razem równowagą są…
są szczęśliwi, przerażeni…
ich przyjemność się przeceni…
ich marzenia, tak zuchwałe…
jednak blade, jednak małe…
bo czy być razem to dużo?
przecież kiedyś się tym znużą.
i zapomną, jk to było…
strach, a potem? się zmieniło…
bo nie może być tak samo…
chociaż oni tego pragną…
strach… czy strach też potem będzie?
nie, nie będzie…
czemu nie?
no bo to już nie jest złe.
oni bali siebie się.
nie innych, dlatego nie…

;((

„Dzisiaj, teraz, jutro, zawsze…Nieważne czy zasnę…
Będę myślał i śnił o Tobie…
Kocham Cię…Mówię to w zwykłej mowie…
Chociaż gdybym musiał mógłbym Ci to powiedzieć w każdym języku…
Kocham Cię…Chcę z Tobą żyć…Być częścią Ciebie…
„you become a part of me”…Cytuję te słowa Ci…
Bo kocham Cię…Tańczyć w świetle księżyca z Tobą chcę…
Dam Ci wszystko…Siebie…Morze…Purpurowe róże…Ja Ci Służę…Wywołujesz we mnie burzę…
Yin i Yang…Uzupełniamy się…Powtarzam…Żyć z Tobą chcę…Aż nić mego życia przerwie się…
I dłużej nawet……
…Piękna Ty…I bestia Ja…Czy chcesz takiego męża?”

…Miłości mego zycia, gdzie zniknęłaś? Czy ktoś mnie jeszcze będzie potrafił tak bardzo pokochać? …
..czternaście lat… tyle wtedy miałam.
to za mało, żeby …

Nikt później już mnie tak nie pokochał…
nie umiał…
nie dało się…
…albo zmieniłam się ja…
albo po prostu raz uśmiechnęło się do mnie szczęście…
…chcę być znów tak szczęśliwa…
błagam… …

… :((

gładka skóra,
tak jakby nie moja
anioł, szepczesz.
gdy muska dłoń twoja
co się stało
ze mną i z tobą?
czemu jestem
już inną osobą?
to moja wina?
tak, no bo przecież…
ona zawsze jest moja,
nie wiecie?

i tego nie zmienisz, napewno,
bo patrzysz oczami swymi
nie szepniesz „moja królewno”
a ja nie spojrzę twoimi.
sam widzisz, tak być nie może,
bo to jest czyste cierpienie
nie widzisz tego, co tworzę.
twe oczy widzą złudzenie.

OKROPNE :D

witaj kochanie,

niech radosc nastanie.

w serduszku niech gości

dużo czułości

tak jakoś się składa,

przypadek nie lada,

że wzięłam karteczkę

i piszę troszeczkę,

bo bylo mi nudno

i mówi się trudno.

i wierszyk z kFiatuszkiem

i wygodnym łóżkiem

piszę głupoty,

bo to nie wzloty

nie wiem, co piszę,

chyba się ściszę.

o co tu chodzi?

czy to się tak godzi?

pisac bez sensu,

jak do kredensu?

chodź do łóżeczka

zmęczona głoweczka

mózg się przegrzało?

przegrzej i ciało.

zróbmy to razem

taką mam fazę.

nie gaś zapału,

mogę po mału.

a jak skończymy,

to co zrobimy?

pójdziemy spać,

by sił nabrać.

na sen masz chęć?

ale się nie kręć.

no i znów rano

zrobimy to samo,

potem wstaniemy

się umyjemy

nie wiem, co dalej

będzie wspaniale.


  • RSS