była dziewczynką zamkniętą w sobie,
rachityczną i kruchą we własnej osobie.
niby dojrzała i wiele przeżyła.
lecz nadal dorosłości w sobie nie odkryła
niedokochane dziecię – tak ją określili.
nikt nie śmie powiedzieć, że się pomylili.
pragnęła tylko jednego przez dwadzieścia lat.
prawdziwie być kochaną, tu kończył się świat.
nie chciała i nie potrzebowała więcej.
chciała to mieć najmocniej, najprędzej.
lecz to było za dużo, nie dla niej, dla świata.
nikt jej nie chciał kochać, to historia taka.
póki ona kochała nie chcąc wzajemności.
puty było dobrze, tak w gwoli ścisłości…
chodzi o braterską miłość – siostrzaną, kto woli.
ale nikt nie umiał być z nią w jej niedoli.
więc jest sama i uważa, że tak wygląda świat.
kaźdy jest – przez wiele swych lat.
kiedyś miała jeszcze marzenia, senne i na jawie.
lecz one już chyba zniknęły, no prawie..
bo jak można dalej marzyć, gdy marzenie się nie spełnia?
gdy świat pokazuje, że to tylko wielka brednia.
tylko w bajkach i baśniach i bajeczkach jest.
lecz w tym świecie jest pusty nawet ciepły gest.