szczęście puka do mych drzwi.
pytam – kimże jesteś Ty? 
 - tym o co modliłaś się,
tak długo wzywałaś mnie. 
 - więc to TY? – pytam znów,
 - tak to ja, pan Twych snów.
 - Tak płakałam! tak błagałam!
gdzie Ty byłeś, jak czekałam?!
 - Jak czekałaś ja szukałem 
ty płakałaś, ja biegałem. 
nie jest łatwe twoje szczęście
zmienić go nie można będzie. 
Cóż mogłem toć uczyniłem
siebie przy tym wychwaliłem.
Jest to jedno, tylko ono. 
ty masz zostać jego żoną. 
czy zostanie z tobą na wieki
zależy tylko od twej opieki. 
doceń teraz szczęście swe
niech już zawsze będzie twe. 
a gdy czasem zwątpisz w nie,
to przypomnij sobie mnie.