.

Otacza nas mrok, chłód

i ciemność.

stoimy tuż obok

a dzieli nas przepaść.

Nie widzimy się,

nie czujemy.

Krzyczymy,

lecz  się nie słyszymy.

Płaczemy. Błagamy. Prosimy.

Nienawidzimy.

Wypełnia nas żal i gorycz.

Dlaczego?

Chcemy się zniszczyć

Dlaczego?

Przecież kochamy,

nienawidzimy.

Dlaczego?

Pochłania nas ciemność.

Dlaczego..

Dlaczego..

Dlaczego..

 

Nigdy nie sądziłam, że miłość może tak wyglądać.

Że kochasz kogoś i ten ktoś kocha ciebie

a zamiast szczęścia i spokoju..

zadajesz ból? dostajesz ból.

Ale przecież właściwie, jak na to spojrzeć na spokojnie

to tak wyglądało moje życie.

całe życie.

sama miłość do drugiego człowieka

ta czysta i wszędzie gloryfikowana.

ta miłość wcale nie załatwia niczego

w niczym nie pomaga.

wręcz przeciwnie, przez nią

rani się najbardziej, cierpi sie najbardziej

najcudowniejsza rzecz

która powinna zapewnić spokój

szczęście, siłę..

ta jedna jedyna rzecz.

niszczy wszystko…

 

patrząc na to teraz.

czy nie lepiej jest nie kochać wcale?

nie czuć

nie odsłaniać się.

udawać.

i mieć to wszystko gdzieś…

Nawigacja po wpisie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • RSS